KONTAKT O KLUBIE CZŁONKOWIE STARTOWISKA WYPRAWY / ZDJĘCIA SPORT SZKOŁA AKTUALNOŚCI LINKI SPONSORZY  
.
XC-Brazylia − aktualności:
03.12.2008 − Podsumowanie
30.11.2008 − Rekord
26.11.2008 − Zawody
19.11.2008 − Pierwsze loty
11.11.2008 − Plan wyjazdu

XC-Brazylia − galeria zdjęć
Zawody




26.11.2008
Na pierwszy rzut oka nie widać za bardzo, że w tym miejscu coś się odbywa. Na starcie powieszone trzy banery i dwa balony reklamowe, oraz postawiono mały odkryty namiot dla kierownika startu Paulo Casca oraz głównego organizatora Chico Santosa.

Uczestników łącznie jest ok. 20 w tym przeważają lotniarze, w związku z tym ruch w okolicach startu jest dość umiarkowany. W zasadzie nie ma odprawy przed lotem, jedynie ocena warunków i kierunku wiatru, aby wiedzieć, w którą stronę wysłać zwózki. Warun jest tu zawsze, jedynie czasem za mocno wieje.

Na starcie czekając na słabszy moment wiatru glajta trzymają cztery osoby, pilnując, aby nie zabrało delikwenta wtedy kiedy on nie chce. Jeżeli pilot po starcie wrypie się w krzaki, od razu ochoczo rusza do pomocy uzbrojona w długie noże ekipa lokalnych bombardieros (czyt. strażaków).

Najważniejszą osobą na starcie jest Paulo, który wypatruje momentu, kiedy przed startem staje komin, który osłabia na chwilę wiatr dając możliwość bezpiecznego startu. Wtedy podaje komendę you ready? Go go. Bez niego mogłoby być momentami groźnie. Nie jednego już przewiało. Wiatr pomiędzy "fazami spokoju" dochodzi do 60km/h. Kiedy osłabnie powiedzmy do 30km/h start. Winda do góry, jak puści do przodu, to szukanie i wykręcenie komina a potem w drogę.

W Namiocie na starcie funkcjonują dwa radia. Jedno do kontaktu z pilotami, którzy są zobowiązani do podawania swojej aktualnej pozycji, a drugie do kontaktu ze zwózką, która podąża za pilotami w trasę. Moc radia jest na tyle duża, że nie ma problemów z komunikacją nawet na dwusetnym kilometrze. Kiedy skończy się zasięg komunikacje przejmuje jadący za tobą samochód. Taka organizacja daje to, że na miejscu lądowania, w ciągu pół godziny zjawia się transport powrotny. Zasięgu sieci komórkowej w zasadzie nie ma w ogóle (tylko duże miasta oferują tą możliwość ), w nielicznych miasteczkach można skorzystać z telefonu publicznego. Zwykle po lądowaniu gdzieś w jakiejś wiosce prosisz lokalnego gaucho, aby podwiózł Cię na swoim motorze lub ośle do głównej drogi .

Teren po którym latamy, to gęstwina krzaków Catinga (3-5m wysokie, kolczaste i gęste jak żywopłot), poprzecinana co kilkadziesiąt kilometrów jakąś drogą szutrową. Zdarzyło mi się lecieć około 100 km nad tymi krzakami bez żadnej miejscowości w zasięgu wzroku ;-) . Prawdziwe Cross-country. Powrót po lądowaniu trwa mniej więcej tyle samo co sam lot.

Więc jak się daleko poleci to następny dzień odpoczynek. My z Pesonem (Piotr Pawłowski) w zawodach bierzemy udział przy okazji, na zasadzie jak się uda coś zawalczyć to fajnie jak nie to nie szkodzi, ponieważ przyjechaliśmy tutaj polecieć 300km oraz zrobić nowy rekord polski jak się uda. Aby wygrać wystarczy latać równo po 200km, ponieważ z dwusetki wraca się 4h i następnego dnia jest się w stanie wystartować kolejny raz. Dalsze latanie to dużo dłuższe powroty więc o lataniu następnego dnia nie ma mowy. Wieczorem lub rano po powrocie zgrywamy tracki które punktuje organizator. Punktacja nie jak w XCC, liczy się pokonany dystans po prostej. Dzisiaj odpoczywam po wczorajszym locie, jutro z rana atakujemy dalej.

przygotował Marcin Gorayski

STRONA GLҗNA   |   MAPA STRONY   |   WEBMASTER   |   FORUM KLUBU   |   ANCYK © 2006   
 

MUZYCZNE RADIO

NADLE¦NICTWO ¦NIE—KA