KONTAKT O KLUBIE CZŁONKOWIE STARTOWISKA WYPRAWY / ZDJĘCIA SPORT SZKOŁA AKTUALNOŚCI LINKI SPONSORZY  
.
Galeria zdjęć
Filmy
XC-Atlas
POWITANIE WIOSNY − NORMA 2007

16.04.2007r.
Zainspirowani filmem Marcina Kostura "Norma" postanowiliśmy tam pojechać. Wyjazdy na latanie planowane z wyprzedzeniem (bilety lotnicze) zawsze niosą z sobą ryzyko nie "wstrzelenia się" w lotną pogodę. Jednak byliśmy dobrej myśli, tym bardziej że styczeń i luty skłaniał raczej do marzeń "jak to będzie pięknie". Całość od strony organizacyjnej przygotowywali Piotrek Boniewicz i Tomek Płocke, ale każdy starał się w czymś pomóc.
Polecieliśmy 20-tego marca w 16 osób (na miejscu było też około dziesięciu pilotów z Poznania), z łódzkiego lotniska, żeby w razie czego mieć jakiś nalot :).
Rzym powitał nas piękną pogodą i turbulencjami na podejściu do lądowania, więc zacieraliśmy ręce − jest terma. Na ziemi okazało się, że wieje o wiele za mocno, nawet na żaglowe górki...
Wynajętymi Vito pojechaliśmy do Sermonety, gdzie w pięknym pamiętającym chyba jeszcze starożytnych Rzymian pensjonaciku rządziła Anke − znajoma Marcina Kostura. Szybki "przepak" i na startowisko. Oczywiście tego dnia tylko turystyka − wiało za mocno. Nieco oszołomieni przepięknymi widokami, mocno odwodnieni, krzepiliśmy się płynami do późna, albo nawet do wczesna :)

Rano okazało się, że wysoko w górach spadł śnieg − pierwszy tej zimy − jak twierdziła Anke, wiało i padało, Rzym więc był nas pełen (zawsze to co innego niż Wenecja). Po powrocie okazało się, że poznaniacy wyczekali na startowisku i wyżebrali od waruna pół godzinki na żaglu. Nie poprawiło nam to humorów, więc zakupiliśmy odpowiednią ilość płynów i przez cały wieczór obserwowaliśmy wielkiego cebeka za oknem smętnie kiwając głowami i głośno przełykając co tam kto miał...

Kolejny dzień oferował pełne zachmurzenie i wiatr w plecy na starcie, więc pojechaliśmy rozejrzeć się po okolicy w poszukiwaniu górki na nawietrznej. Po całym dniu i nieudanym starcie, dla jednego z nas zakończonym koziołkowaniem między wielkimi głazami, potulnie wróciliśmy na "nasze" startowisko żeby w nagrodę zrobić wieczornego zlota.

Kolejny dzień przyniósł przełom i uratował nasze wątroby, udało się wystartować i polatać. Chociaż sufit był 350m nad start i chwila nieuwagi wystarczyła by kilkanaście chyba glajtów zostało wciągniętych w niewielką na szczęście chmurę. Kogoś tam nawet nieźle przećwiczyło. Ale przynajmniej już l a t a l i ś m y.

Następnego dnia znów byliśmy w centrum wielkiego niżu, więc pojechaliśmy na wycieczkę na Wezuwiusza; w nagrodę dostaliśmy kilkunastosekundowe odsłony tego wielkiego teatru, jakim jest Zatoka Neapolitańska, sam Neapol i Pompeje. W tak zwanym międzyczasie część z nas która została w "domu" zajmowała się szukaniem kluczyków od drugiego samochodu który w tajemniczy sposób najpierw zaginął, by po kilku godzinach odnaleźć się w saszetce najmniej podejrzanego o jego posiadanie kolegi. Mogliśmy więc spokojnie znów uzupełnić płyny, tym bardziej że nastroje były bojowe − prognoza na następny dzień była obiecująca.

Warun postanowił dać nam szansę i kolejny dzień każdy spędził ponad 900m nad startem, w pięknej ,chociaż nieco narowistej, termice.
Padło nawet kilka niezłych jak na dość niskie podstawy (1500-1600m) odległości.
Kręcąc się nieco bez celu to tu, to tam, nie umiejąc nawet nazwać miasteczek pod nogami, nie wiedząc też czy czasem lecę do przodu, podjąłem decyzję: kupuję gps-a zanim przelecę pierwszą setkę :).

Zmęczeni, ale szczęśliwi, całą noc wymachiwaliśmy do siebie rękami, pokazując jakie to miał kto klapy, licytując się jak wędkarze. Groza opowieści była wprost proporcjonalna do ilości przyswojonych w organizmie płynów :)

Następny czyli wyjazdowy już dzień pozwolił nam jeszcze na szybkie trzygodzinne "bujanko" w nieco łagodniejszej już termice, tym razem nosiło wszystko i co niektórzy by zdążyć na samolot musieli centrować duszenia :). Powrót do kraju przebiegał więc w przyjaznej atmosferze opowieści kto, ile i gdzie, jak to super będzie następnym razem.

W tym miejscu chciałbym podziękować wszystkim uczestnikom naszego wyjazdu za wspaniałą atmosferę.
Z każdym z Was chciałbym jeszcze polatać, bo w lataniu oprócz kręcenia kominów i łykania kilometrów ważni są też ludzie i zawiązujące się przyjaźnie.

przygotował: Tomasz Pilecki

Polecamy obejrzenie filmu Artura Frankowskiego Norma 2007 "Zajawka" (3:51).

wstecz

STRONA GLҗNA   |   MAPA STRONY   |   WEBMASTER   |   FORUM KLUBU   |   ANCYK © 2006   
 

MUZYCZNE RADIO

NADLE¦NICTWO ¦NIE—KA