KONTAKT O KLUBIE CZŁONKOWIE STARTOWISKA WYPRAWY / ZDJĘCIA SPORT SZKOŁA AKTUALNOŚCI LINKI SPONSORZY  
.
Galeria zdjęć
Filmy
XC-Atlas
WYJAZD TRENINGOWY: PUSTERTAL, PINZGAU, ZILLERTAL

10.04.2007
Szczęśliwym trafem tegoroczna Wielkanoc nałożyła się na dobrą pogodę w Alpach. Ruszyliśmy do Silian w czwartek wieczorem w składzie: Ania Gałek, Grześki: Szafrański i Olejnik, Jacek Profus i ja. Na miejscu dołączył do nas Marcin Kostur a dzień później dotarł Krzysiek Zawadzki. Do walki weszliśmy z marszu po nocy spędzonej w podróży.
Pierwszy dzień przywitał nas podstawami na 3900m!, bezwietrzną pogodą i wspaniała widocznością − nie trzeba dodawać, że i termika do słabych nie należała...
Zaraz po starcie wszyscy skierowaliśmy się na zachód wzdłuż doliny Pusteri, lecieliśmy oddzielnie i tylko komunikaty na radiu co jakiś czas informowały o postępach kolegów.
Pierwsze minuty lotu to pełne skupienie na kontroli glajta − nie dość, że pierwszy raz latam w prawdziwych Alpach, to jeszcze w słynnej wiosennej termice i na nowym skrzydle, do tego pierszym dhv 2-3 w mojej karierze. Ręce trochę sztywne, glajt tańczy, komin ucieka na boki ale w końcu chmura się zbliża i ruszam na pierwszy przeskok. Kolejne kominy wykręcam już mniej chaotycznie, ale po 25km podejmuję złą decyzję, tracę za dużo cennej wysokości i po walce nad dnem dolinki muszę lądować. Zwijam glajta, z żalem obserwując kolegów 3km nade mną. Postanawiam nie zmarnować następnego dnia i wypytuję Grześka o szczegóły latania w systemie dolin i grani.

Widok na Tre Cime di Lavaredo (fot. G.Olejnik).

Nazajutrz znów ruszamy kolejką na start.
Wiatr jest zdecydowanie silniejszy co bardzo utrudnia lot na zachód. Nie pomagają też niższe podstawy, na 3300m. Po kilku kilometrach decyduję się zaprzestać walki pod wiatr i ruszam na wschód. Teraz lot jest dużo prostszy, odległość ucieka, a wysokość łatwo utrzymać − nad górami utworzyły się piękne szlaki cumulusów. Tak docieram do krawędzi szerokiej doliny na dnie, której leży Lienz. Zachęcony widokiem glajtów przed sobą decyduję się na długi przeskok na drugą stronę. Do zbocza docieram na żałośnie małej wysokości ale po długiej walce udaje mi się znów dokręcić podstawę. Chmury się zlewają a termika gaśnie i w drodze powrotnej nie znajduję już noszeń. Podpierając się "żaglem" udaje mi się wrócić kilkanaście km w stronę Silian. Na liczniku 67km ale czuję że dzień wykorzystałem do końca.
Wieczorem analiza tracków, wspaniały dodatek przy nauce latania XC.

8 kwietnia spędzamy na wycieczce do Graifenburga, ale przebudowane chmury skutecznie zniechęcają do latania.
Następnego dnia rano porzucamy Silian i ruszamy do Pinzgau.
Startujemy późno − po godz. 15, do tego w turbulentnym powietrzu ale po wykręceniu pierwszego komina wszystko się uspokaja a widok chmur nad graniami i wiatr w plecy zachęcają do lotu na wschód. W pięknej sceneri pokonuję kolejne kilometry, dołącza do mnie Grzesiek, w dole po graniach ślizga się Omega Szafranka i po pięknym, spokojnym locie ladujemy w zachodzącym słońcu.

Ostatni dzień zawodzi oczekiwania. Na startowisko musimy iść piechotą 30min, start w śniegu po uda, a zamiast rekordowych warunków silny wiatr z północy tworzy w Zillertal zawietrzną utrudniającą kręcenie kominów. Tylko Grzesiek rusza na przelot przez przełęcz Gerlos, ale jak później powie nie był to komfortowy lot.

Wyjazd uważam za udany i postaram się nie przegapić kolejnych wypraw po alpejskie doświadczenie!

wstecz

przygotował: Adam Grzech


Zdjęcia z tego wyjazdu znajdziesz w galerii − folder: Alpy (kwiecień 2006).
Najciekawsze loty wyjazdu znajdziecie na stronie Polskich Zawodów Przelotowych XCC: www.xccomp.org/pl
Przykłady lotów z tego wyjazdu: (1)  (2)  (3).

STRONA GLҗNA   |   MAPA STRONY   |   WEBMASTER   |   FORUM KLUBU   |   ANCYK © 2006   
 

MUZYCZNE RADIO

NADLE¦NICTWO ¦NIE—KA